Chester Bennington i jego In the end…
Jak wielce nieszczęśliwym i zdesperowanym trzeba być, by odebrać sobie życie?
Jak bardzo samotnym pomimo tłumów wokół? Ile bólu skrywają promienny uśmiech i gesty zwycięstwa na fotografiach?
Odszedł Chester Bennington
Wczoraj dowiedziałam się o śmierci wokalisty Linkin Park. Pewnie narkotyki – od razu pomyślałam.
Tych niestety nie brakuje wśród artystów. Według mnie to chyba najokrutniejszy i najbardziej wyniszczający nałóg.
Dziś rano jednak zobaczyłam informację, że Chetser Bennington popełnił samobójstwo.
Przyznaję – jego imię poznałam dopiero dzisiaj, nie ma to jednak znaczenia przy smutku jaki wywołuje informacja o śmierci młodego, utalentowanego człowieka. Tym bardziej takiej śmierci… Dlaczego?
Utwory Linkin Park znam od lat, dwa z nich (Numb i In the end) szczególnie zapadły mi w pamięć przez ładunek emocjonalny wokalisty właśnie.
Dziś, tak jak pewnie wielu jego fanów uświadomiłam sobie to, jak łatwo możemy się pogubić. W dzisiejszym natłoku bodźców, pogoni za sukcesem, starając się sprostać wymaganiom innych lub czasem zbyt wygórowanym – własnym.
Dbajmy o siebie
Jak okrutnie może się skończyć wiele skrywanych emocji i zranień zarówno tych bieżących jak i sprzed lat. Trudne dzieciństwo, używki, presja obowiązków i życia w błyskawicznym tempie… W przypadku Chestera dodatkowo pod czujnym okiem kamer i w blasku fleszy. To wszystko może wiele kosztować… Widać mimo tego wszystkiego co posiadał i zawodowego sukcesu jaki odniósł wciąż Kogoś lub czegoś mu brakowało…
Spójrzmy na innych
Pytanie czy wśród osób, którymi się otaczamy jest ktoś, z kim możemy podzielić się swymi troskami? Ktoś, komu możemy powiedzieć, że nie mamy do czegoś sił, a on uśmiechając się powie „Ok, odpuść sobie, Jesteś ważniejsza!”? Czy wśród otaczających nas osób, naszych Bliskich nie ma kogoś, kto potrzebuje tych słów? Kogoś, kto pod uśmiechem i upartym „Poradzę sobie!” nie skrywa ciężaru i bólu, który nocą doprowadza go do łez? Rozejrzyjcie się proszę wokół i po prostu zapytajcie swych Bliskich co u nich, jak się czują, czy możecie im jakoś pomóc?
Przypomnijcie sobie i im jak ważni są w Waszym życiu.
Strasznie współczuję rodzinie i znajomym wokalisty, którzy z pewnością przez jeszcze długi czas będą się bić z myślami czy mogli coś jeszcze zrobić, coś mu powiedzieć, jakoś go powstrzymać… Przykro mi, że podjął taką decyzję i mam nadzieję, że jego odejście przyniesie jednak coś dobrego tym, którzy tu pozostali. Jeśli będzie to choćby chwila refleksji i ręka wyciągnięta ku drugiemu człowiekowi – już będzie to wiele…

