Czy nosisz w sobie wewnętrzne dziecko?
Dziś jest święto Najmłodszych. Wyczekiwane, wypatrywane i upragnione o czym świadczą liczne pytania (szczególnie w ostatnim tygodniu) „za ile Dzień Dziecka”? Dzieci są najlepszym łącznikiem z nami samymi sprzed lat gdy beztrosko bawiliśmy się sklep czy bar mleczny lepiąc kotlety z błota, gdy radośnie skakaliśmy przez gumę przedostając się przez jej zawiłości w smik-smak-smok, kiedy do upadłego mogliśmy jeździć na rowerze, biegać po osiedlu i grać w kosza (o ile starsi zwolnili boisko).
Jak się bawić to się bawić – wewnętrzne dziecko tam jest
Przy dzieciach możemy (ponownie) zafascynować się łączeniem puzzli w całość, budową garażu dla miniaturowych aut, czy poczuć ekscytację związaną z wymienianiem się kartami, by móc wypełnić kolekcjonerski album. To właśnie najmłodsi potrafią dostarczyć nam mnóstwa radości beztrosko rozmawiając z wyimaginowanym kolegą, udając lekarza czy sprzedawcę. Robią zabawne miny, zadają jeszcze zabawniejsze pytania, czy rzucają szczere stwierdzenia w stylu „O! masz pryszcza!” ku uciesze publiczności…
Tylko czy potrafimy z tego korzystać? Ja odczuwałam czasem dziwny opór (skrępowanie?) przed bezsensownym (jak mi się wydawało) podskakiwaniem, czy udawaniem, że nie mogę znaleźć ukrytego za drzwiami Chrześniaka. Czułam się taka… Niepoważna! A przecież to właśnie chwile spędzane z dziećmi pozwalały mi odczuwać czystą radość, wyłączyć myślenie o codziennych błahostkach, były też w końcu możliwością zapewnienia im tego, czego najbardziej potrzebują – uwagi, bliskości i zaangażowanej obecności.
Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr 😉
Wiele doświadczeń i momentów spędzonych w towarzystwie Maluchów, zarówno tych spokrewnionych jak i tych, którymi miałam przyjemność się opiekować pozwoliło mi na większą otwartość, dostrzeżenie i przyjęcie z otwartymi ramionami małej dziewczynki, którą w sobie noszę.
Dziś już nic mnie nie powstrzyma od huśtania się na huśtawce (najlepsza jest na osiedlu mojej siostry), bujaniem się na mini motorze, czy grą w Monopoly. Od wielu lat kiedy spędzamy Święta w moim rodzinnym domu dzielimy się na drużyny i gramy w rzutki oraz piłkarzyki, mając przy tym tyle frajdy, że trudno okiełznać emocje towarzyszące zdrowemu (jak uczymy najmłodszych w rodzinie) współzawodnictwu. Wśród najbardziej pamiętnych chwil w moim życiu jest nauka gry w badmintona mego Chrześniaka czy robienie „potwornych” min z Siostrzenicą, o skrupulatnej wymianie kart super zwierzaków z Bratankiem nie wspominając…
Dziś z przyjemnością gram na XBoxie, czy w Makao z moim Partnerem nie tylko wtedy gdy odwiedzają nas dzieci. Skrupulatnie zapisujemy też wyniki naszych rozgrywek w bilard, bo „ambitne z nas bestie” i nie mam mowy o forach, co pozwala nam się rozwijać. Nawet przy kuchennej wadze potrafimy zrobić zabawę obstawiając ile coś może ważyć…
Jakie miałeś dzieciństwo?
W sumie… To nieważne! Dziś jest Dzień Dziecka! Baw się więc dobrze! Do dzieła! 😉

